Nowa norma bezpieczeństwa – teoria a praktyka, czyli o świadomości użytkowników w zakresie zmieniających się przepisów.

    Podczas współpracy z naszymi klientami często spotykamy się z sytuacją, że ich „nowe maszyny”, pomimo że są wyposażone w tabliczkę znamionową ze znakiem CE, nie spełniają wymagań dyrektywy. Niejednokrotnie zjawisko to dotyczy maszyn renomowanych światowych producentów. W czym więc leży problem?
    Kłopoty w dochowaniu warunków stawianych maszynom w głównej mierze powoduje sama dyrektywa. Producenci mają trudności z wdrożeniem jej zasad z powodu niejasnych wymagań formalnych i bardziej szczegółowych wymagań technicznych. Opublikowany przewodnik do dyrektywy niewiele wyjaśnia. Czytając go, odnosi się wrażenie, że to bardziej rozprawa filozoficzna niż dzieło inżynierskie. Mamy maszynę zdefiniowaną w znaczeniu ścisłym i ogólnym, z czego wynika, że np. łańcuch, lina, pas są maszynami. Maszyną jest też twór, który nie ma układu napędowego, a jednocześnie musi mieć części ruchome i konkretne zastosowanie. Pomieszanie z poplątaniem.
    Aby skutecznie zminimalizować niejednoznaczności przy projektowaniu maszyn, rekomenduje się więc używanie norm zharmonizowanych z Dyrektywą Maszynową 2006/42/WE. Przestrzeganie ich zasad gwarantuje bowiem, że znak CE umieszczony na tabliczce znamionowej maszyny znalazł się tam zgodnie z prawem.
    Wyróżnia się trzy typy norm: A – określające podstawową nomenklaturę, zasady projektowania opartego na ocenie ryzyka oraz aspekty ogólne mające zastosowanie do wszystkich maszyn; B – dotyczące określonych aspektów bezpieczeństwa (np. układy sterowania odpowiedzialne za bezpieczeństwo) lub urządzeń ochronnych (np. osłony stałe); C – precyzujące wymagania stawiane określonym typom lub grupom maszyn.