Trudne czasy dla neoluddystów

W czasie XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej angielscy robotnicy, tzw. luddyści, niszczyli maszyny fabryczne w proteście przeciwko bezrobociu. Organizowali napady na zakłady fabryczne podpalając głównie przędzalnie i krosna. Współcześnie tzw. neoluddyzm przejawia się ogólną niechęcią wobec techniki i informatyzacji produkcji. Co oczywiście sprawia, że neoluddyści czują się w dzisiejszej fabryce równie komfortowo, jak chrześcijanie w Arabii Saudyjskiej. A będzie im coraz trudniej. Jeżeli potraktujemy Automaticon jako papierek lakmusowy polskiego rynku automatyki, to dojdziemy do wniosku, że w najbliższych latach czeka nas istny najazd robotów przemysłowych. Podczas tegorocznej wystawy roboty uczestniczyły w grach logicznych i planszowych, popisywały się zręcznością, imponowały precyzją. Chwyty marketingowe z całą pewnością zdały egzamin. Przy zrobotyzowanych stanowiskach nie brakowało publiczności. Jeszcze większe show zapowiada się na targach Automatica, które odbędą się w przyszłym miesiącu. Roboty i systemy wizyjne będą głównymi punktami monachijskiej wystawy, na której spodziewanych jest blisko tysiąc wystawców.

Wracając do Polski: od pewnego czasu wciąż mnożą się kolejne „robotowe” inicjatywy. Oto kilka z ostatniej chwili: w pierwszej połowie maja odbył się Festiwal Robotów „CybAirBot” w Poznaniu. Niecałe dwa tygodnie później na Politechnice Gdańskiej ruszają targi automatyki i robotyki „Dzień robota”. Miesiąc temu Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP poinformował o weekendowym spotkaniu pod szyldem „Dnia Robotyki”. I chyba najważniejszy news: w kwietniu FANUC Robotics oficjalnie ogłosił, że w końcu otwiera swój polski oddział.

Producenci i wystawcy wiedzą, co robią. Świat szuka sposobu na obniżenie kosztów, a roboty są coraz lepiej przygotowane, żeby podjąć rękawicę. Producenci opracowują nowe technologie specjalnie dla małych i średnich przedsiębiorstw umożliwiające kooperację robotników i maszyn. W coraz większym stopniu udoskonalane są technologie sensorów i przetwarzania obrazu. W efekcie większe zamówienia napływają nie tylko od graczy w przemyśle samochodowym. Po mechaniczną siłę roboczą coraz chętniej sięgają producenci wyrobów z tworzyw sztucznych, wyborów metalowych, żywności. Również młode branże, takie jak fotowoltaika, stawiają na rozwiązania w dziedzinach robotyki i automatyki.

Szacuje się, że za dwa lata jedna trzecia wszystkich robotów zainstalowanych na świecie będzie przypadać na Europę. Ma ich wtedy działać na naszym kontynencie 380 tysięcy. Pod względem „gęstości” robotów przemysłowych (mierzonej ich liczbą przypadającą na 10 tysięcy pracowników) Polska wciąż zajmuje dalekie miejsce. Najlepiej pod tym względem, conie zaskoczy nikogo, wypada Japonia, a zaraz za nią Korea i Niemcy. Pod tym względem FANUC-a, Astora czy ABB bardziej ucieszyłoby spełnienie marzeń Lecha Wałęsy o Polsce jako drugiej Japonii, niż realizacja zapowiedzi Donalda Tuska o przemianie kraju znad Wisły w drugą Irlandię. Nowi gracze na rynku i targowe popisy mechanicznych ramion wróżą coraz ostrzejszą walkę o klientów. Wraz z nimi czekamy teraz na spadek cen i coraz lepszą obsługę.

Tomasz Gołębiowski
redaktor naczelny

tg@controlengpolska.com