Polacy lepsi?

    Z badań firmy doradczej Ernst & Young wynika, iż co piąta firma zza Odry chce produkować poza granicami Niemiec. Co dziesiąty niemiecki przedsiębiorca przeniósł część swojej produkcji do krajów, które przed rokiem wstąpiły do Unii Europejskiej. Wyniki badań zostaną zaprezentowane w Polsce.
    Wielu sąsiadów z zachodu chce przenieść produkcję do Polski. Takiej odpowiedzi udzieliło autorom badania 6% spółek. Na drugim miejscu znajdują się Chiny – tam chce produkować 4% ankietowanych firm. Chociaż koszty pracy w Chinach są znacznie niższe niż w Polsce, to odległość od Europy powoduje, że bardzo często nie opłaca się tam produkować. Do Czech chce się przenieść 2% spółek z Niemiec. Z kolei Czesi to nasi najwięksi konkurenci w rywalizacji o inwestycje zagraniczne.
    Sebastian Mikosz, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych tłumaczy, że trzeba zrobić co w naszej mocy, aby inwestycje zagranicznych firm zostały wcielone w życie. Chodzi o stworzenie takich mechanizmów w Polsce, które przyciągałyby firmy nie tylko z Niemiec, ale i z innych krajów. Istnieje również potrzeba szybkiego określenia jakości pomocy publicznej, na jaką mogą liczyć potencjalni inwestorzy. Nasza oferta musi być równie atrakcyjna w porównaniu z ofertą potencjalnego rywala.
    Na zaistniałą sytuację ma wpływ pesymizm niemieckich przedsiębiorców, którzy nie widzą szans na szybką poprawę sytuacji gospodarczej swojego kraju. Zauważają natomiast, że konkurencja na światowych rynkach jest coraz większa. Dlatego właśnie 55% niemieckich biznesmenów sądzi, że ten rok nie będzie dobry dla gospodarki ich kraju. Jedynie 11% przedsiębiorców uważa, że sytuacja ich firm poprawi się. Pesymistycznie na sprawę patrzy 31% biznesmenów. Żadnych zmian nie spodziewa się 58%. menedżerów. W ocenie Christofa Römera z Instytutu Gospodarki Niemieckiej przeprowadzki do tanich krajów mogłyby być korzystne dla Niemiec. Zachęcają one do rozwijania przedsiębiorstw, które korzystają ze skomplikowanych technologii, ale jednocześnie budzą kontrowersje ze względu na wysokie bezrobocie w Niemczech.