Koń jaki jest, każdy widzi

Już po raz szósty „Bank Danych o Inżynierach” przeprowadził wśród inżynierów ankietę, prosząc o wskazanie najatrakcyjniejszych pracodawców na polskim rynku. Zwycięzcą okazała się firma Siemens, na drugiej pozycji znalazł się budowlany koncern Skanska, na trzeciej motoryzacyjny koncern Toyota, a dopiero na 4. i 5. miejscu (jedyne w pierwszej dziesiątce) są odpowiednio polskie firmy: PKN Orlen i Budimex, przy czym od 2000 r. inwestorem strategicznym tego ostatniego, mającym ponad połowę kapitału akcyjnego i głosów na Walnym Zgromadzeniu, jest hiszpańska grupa Ferrovial, więc trudno stwierdzić, jak bardzo „polska” jest obecnie ta organizacja. PKN Orlen – „koń jaki jest, każdy widzi”, jak pisano w „Nowych Atenach” pierwszej polskiej encyklopedii.

Podczas rozdania nagród konkursu BDI, które odbyło się w wiekowym budynku NOT-u przy ulicy Czackiego w Warszawie (równie zasłużona i przesympatyczna była duża część uczestników tego wydarzenia, w związku z równoczesnym rozdaniem nagród „Inżyniera Roku” „Przeglądu Technicznego”, na które zaproszono znane osobistości świata nauki oraz przemysłu – w tym laureatów i członków jury zpoprzednich lat) komentarze na temat firm wytypowanych przez polskich inżynierów były różne, a przeważały te raczej negatywne: Dlaczego tak mało polskich firm w pierwszej dziesiątce, co stało się z solidnymi polskimi firmami inżynierskimi? Kontynuując tę dyskusję, warto postawić pytanie: czy dobra polska tradycja inżynierska wymiera?

Jak to należy rozumieć? Czy praca w międzynarodowej firmie, gdzie udziałowcy są globalnymi graczami, może przyczynić się do rozwoju polsko-unijnej gospodarki i kontynuacji polskiej myśli technicznej? Zapewne jedno i drugie.

Czy więc na „złość babci odmrozimy sobie uszy” i nie będziemy korzystać ze zdobyczy globalizacji? Chyba nie te siły i nie czas na „obrażanie się” (swoją drogą nie byłoby to obecnie zbyt oryginalne biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na scenie politycznej, które profesor Bartoszewski, porównując Polskę do dziewczyny podsumował „dziewczyna jeżeli nie jest ładna czy posażna, to musi być sympatyczna”).

Mój piętnastoletni brat właśnie zdał egzamin państwowy z japońskiego, miesiąc wcześniej FCE, a jego dwa lata temu samodzielnie zaprojektowany pulpit wygląda jak interfejs nowego systemu Windows Vista. Znajomy naszej nowej Pani redaktor, świeżo upieczony mgr inżynier automatyk na Politechnice Gdańskiej jedzie do pracy do niemieckiego Volkswagena, z możliwością równoczesnego rozpoczęcia pracy doktorskiej. Takich przykładów jest tysiące.

Myślę więc, że nie musimy się martwić o przyszłość polskiej myśli technicznej i korzystając z obecności międzynarodowych firm rozwijać się i wzmacniać obecność i siłę polskich inżynierów na światowym rynku.

Hanna Tylicka, redaktor naczelna
ht@controlengpolska.com