Inżynierowie do kas

1000 zł podwyżki dostał 26-letni automatyk z Wrocławia, gdy powiedział prezesowi, że zmienia pracę. Nowego chlebodawcy zaczął szukać w ubiegłym roku. Firma, która do niego zadzwoniła, już „na wejście” zaproponowała dużo lepsze warunki. Pozostał przy projektowaniu i instalowaniu systemów automatycznych w kotłowniach parowych, bo szef zachował zdrowy rozsądek. Dokładnie taką samą podwyżkę przyznano 28-letniemu inżynierowi z Krakowa. Zorientował się, że zagraniczne firmy przebijają polskie stawki nawet o 100%. Poszedł do prezesa, który niedawno w podobnych okolicznościach stracił kilku doświadczonych pracowników. Tym razem zapowiedział, że podwyżki obejmą wszystkich, nie tylko tych, którzy przyjdą z wymówieniem w ręku. Obie sytuacje miały miejsce w ostatnich kilku miesiącach. Podobnych, w całym kraju, było znacznie więcej. Akurat wspomniane dotyczyły inżynierów, jednak wzrost płac dotyczy wielu innych zawodów. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku podwyżki dostało prawie 40% Polaków – szacują analitycy rynku pracy. Wiele wskazuje na to, że pracodawcy muszą się do tego przyzwyczajać. Z kilku względów.

Pierwszym jest unijny rynek pracy. Na przykład w Wielkiej Brytanii dobrze wykształceni Polacy znajdują pracę w zawodzie niemal od razu. Co ciekawe, wbrew temu, co się czasem twierdzi, dyplomu inżyniera nie trzeba tam nostryfikować. Warto natomiast zarejestrować się w brytyjskim Instytucie Inżynierii Cywilnej, który uchodzi za klucz do poważnej kariery. Polscy inżynierowie nie powinni mieć z tym kłopotu, gdyż są na Zachodzie bardzo cenieni. Za co? Chociażby za to, że jak mają problem, to starają się sami znaleźć rozwiązanie. Oczywiście nie brakuje nam też solidnych podstaw teoretycznych, czyli po prostu wiedzy. Czasem unikalnej, czego przykładem są absolwenci inżynierii kolejowej. W Europie przestano kształcić w tym kierunku, podczas gdy u nas wciąż funkcjonuje kilka uczelni oferujących zajęcia o tym profilu.

Jak zatrzymać młodych, którzy na przykład na Wyspach Brytyjskich mogą zarobić 20-60 tysięcy funtów rocznie? Rozwiązania szukają nie tylko polscy pracodawcy, ale również izby zawodowe. Ostatnio Polska Izba Inżynierów Budownictwa zapowiedziała, że będzie szukać sposobów na zachowanie konkurencyjności wobec firm z Zachodu. Jeden z pomysłów, przyznajmy, że dość kontrowersyjnych, to wprowadzenie minimalnej płacy dla inżynierów. Na szczęście szansa na korzystne rozwiązanie problemu jest spora, bo adepci studiów inżynierskich wcale nie palą się do wyjazdu z kraju. Według danych z zeszłego roku jedynie kilka procent chce wyjechać na stałe. Reszta marzy o pracy w kraju. Oczywiście pod warunkiem, że miejscowe firmy stworzą im odpowiednie możliwości rozwoju osobistego i zawodowego oraz zapewnią godziwe wynagrodzenie. No cóż, chyba nie będzie wyjścia.

Dostałeś podwyżkę? Napisz na: tg@controlengpolska.com.
Zapewniam anonimowość.

Tomasz Gołębiowski
redaktor naczelny
tg@controlengpolska.com