Zawodowa przepaść pokoleniowa

Czy jesteś zadowolony z pracy? Na tak postawione przez amerykańską redakcję Control Engineering pytanie pozytywną odpowiedź udzieliło 84% uczestników ankiety. Stopień zadowolenia określany był słowami od „umiarkowanie” do „bardzo”. Wśród czynników, które składają się na tak korzystny stan rzeczy, najczęściej wymieniano: poczucie zawodowego spełnienia, interesujące wyzwania techniczne, zadowalająca płaca, możliwość dalszego rozwoju i względne poczucie bezpieczeństwa wynikające z aktualnej pozycji w firmie. Co ciekawe, ponad połowa pytanych największą satysfakcję miała z poczucia bezpieczeństwa związanego ze znaczącym wzrostem odpowiedzialności.

Tego rodzaju korzystną zmianę na przestrzeni ostatniego roku odnotowało 59% ankietowanych. Tylko 4% odczuwa regres w tym zakresie. Nic dziwnego, że przeszło 70% ankietowanych w minionym roku nie szukało okazji do zmiany miejsca pracy. W obecnym miejscu czują się spełnieni. Z kolei niezadowoleni odczuwają dyskomfort w tak niewielkim stopniu, że nie są skłonni do aktywnego poszukiwania innych możliwości zatrudnienia.

Największe niezadowolenie inżynierów biorących udział w badaniu dotyczyło kwestii wynagrodzenia w porównania z innymi zawodami. Tylko 15% respondentów uważa, że ich zarobki są wyższe od przeciętnych w innych zawodach. Przeciwnego zdania jest 51% odpowiadających na pytania. Według uczestników sondy do najważniejszych korzyści poza pensją, należy zaliczyć: ubezpieczenie zdrowotne, fundusze emerytalne oraz płatne urlopy. Więcej niż połowa (dokładnie 53%) otrzymuje urlopy w wymiarze trzech do czterech tygodni rocznie. Co godne podkreślenia, przeciętny czas zatrudnienia w aktualnym miejscu pracy przekracza 10 lat.  

Polska rzeczywistość

Prawdziwy obraz różnic w zarobkach pomiędzy fachowcami z Polski i Stanów Zjednoczonych pokazałoby tak naprawdę zestawienie obrazujące siłę nabywczą. Suche liczby nie oddająrealiów życia w obu krajach. Niemniej warto przyjrzeć im się z tzw. czystej ludzkiej  ciekawości. Nawet, gdy grozi to depresją… Otóz najlepsze płace na polskim rynku osiągają według danych BDI inżynierowie zatrudnieni w województwie mazowieckim – nawet powyżej 7 tys. zł. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że dotyczy to przede wszystkim Warszawy. Listę zamykają uboższe w przemysł regiony Polski, a więc województwa leżące na tzw. ścianie wschodniej. tam najniższa płaca nie przekracza 2 tys. zł. Najlepiej zarabiają inżynierowie zatrudnieni w nieruchomościach oraz developmencie. Są to dziedziny, które w ostatnich latach rozwijały się szczególnie dynamicznie. Niestety, obecne spowolnienie zapewne po jakimś czasie odbije się na zarobkach takich osób. Na końcu znajdują się branże z tzw. budżetówki – edukacja, administracja samorządowa, zbrojeniówka, służby mundurowe oraz służba zdrowia.

Ciekawie wyglądają dane dotyczące zależności pomiędzy wysokością zarobków a znajomością języków obcych. W niemal każdym przedziale wiekowym potwierdza się reguła, że ktoś, kto zna dwa lub więcej języków zarabia więcej od osoby znającej jeden język. Najgorzej zarabiają osoby w ogóle lub słabo posługujące się żadnym zagranicznym innym językiem. Prawdopodobnie  wysokość wynagrodzenia nie zalezy li tylko od znajomości języków, ale często takie osoby zajmują wyższe stanowiska i mają w związku z tym wyższe pensje.

Powrót do korzeni

Wracając do badań, które niedawno przeprowadziła amerykańska redakcja Control Engineering: analiza odpowiedzi na ankietę prowadzi do wniosku, że na tamtejszym rynku mamy do czynienia z dwoma, wyraźnie różnymi tendencjami. Niewykluczone, że będą one w dużym stopniu kształtować przyszłość inżynierów automatyków w Stanach Zjednoczonych. Po pierwsze na rynku amerykańskim z powrotem lokowane są inwestycje, które kilka lat wcześniej przerzucono do innych krajów. Aczkolwiek w odpowiedziach nie podano przyczyn tego zjawiska to – jak wynika z innych źródeł – zwykle decydują kwestie jakości produktów i spóźnionych dostaw. Ostatnio mówi się także o zbyt wysokich kosztach transportu z miejsca taniej produkcji do konsumentów w USA lub innych rozwiniętych krajach zachodnich. Po drugie, zadania realizowane przez amerykańskich inżynierów w coraz większym stopniu zbliżają się do sfery zarządzania. Strategiczna rola kadry inżynierskiej, która wspiera zarządzanie, mogłaby zwiększyć rolę inżynierów nie tylko w samych zakładach, ale również w działaniach biznesowych związanych z przejmowaniem i łączeniem się firm.

Warto wspomnieć, że 32% respondentów włada biegle innym językiem niż angielski. Tylko 23% ogółu ankietowanych pracuje poza USA. Wśród znanych respondentom języków na czoło wybija się hiszpański, a za nim znalazły się niemiecki, francuski, hindi i chiński. Można domyślać się, że znaczący odsetek „poliglotów” to po prostu imigranci w pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniu, którzy znają swój język ojczysty.  

Potrzebna edukacja po szkole
Uczestnicy ankiety są zgodni co do tego, że coraz trudniej pozyskać do pracy młodych automatyków. Zdaniem respondentów za taki stan rzeczy odpowiada coraz bardziej powszechne przekonanie, że trudno jest zrobić karierę w przemyśle wytwórczym i nie zapewnia on godziwych warunków pracy. Problem stanowi też z całą pewnością amerykański system edukacyjny, który nie kształci wystarczającej liczby automatyków. Jeden z ankietowanych pisze: „W ciągu trzech ostatnich lat większość czasu spędziłem na doszkalaniu młodych inżynierów. Wielu wykazuje duże chęci, lecz nie mają żadnych umiejętności praktycznych i są zaskoczeni wymaganiami w pracy. Okazuje się, że nie wiedzą, ile czasu zabierają prace projektowe, jakie informacje są do tego potrzebne lub jak ważna jest stała obecność w pracy”.

Szereg innych odpowiedzi na ankietę zawiera uwagi o dodatkowym obciążaniu inżynierów „trudnym i zabierającym wiele czasu wdrażaniem młodszych pracowników do swoich zadań”. „To powoduje, że sam zostaję w tyle – irytuje się jeden z ankietowanych. – Świadczy to o tym, że nasz obecny system edukacji zbyt słabo przygotowuje studentów do podjęcia samodzielnej pracy. Wtedy ten obowiązek spada na barki takich, jak ja”. Jeden z uczestników ankiety ujął to zagadnienie w następujący sposób: „Przeciętny wiek zatrudnionych w mojej dziedzinie wynosi w przybliżeniu 50 lat, co jest równoznaczne z dużym doświadczeniem. Mamy wiele osób starszych z ponad 25-letnią praktyką, ale też wiele osób, które przepracowały mniej niż 5 lat. Najmniej liczną grupę stanowią pracownicy ze stażem 10 do 15 lat, przygotowani do przejmowania na siebie obowiązków odchodzących, starszych inżynierów”. W konsekwencji praca, jaką musi wykonać zakład, coraz bardziej obciąża właśnie tę najmniej liczną grupę. Niestety, jak pokazuje praktyka, może ona nie być w stanie zrealizować oczekiwań kierownictwa. Uczestnicy ankiety starali się wyraźnie zaznaczyć swoje oczekiwania dotyczące ściślejszego powiązania szkół z przemysłem. Postulowali lepsze dostosowanie programu kształcenia inżynierów do potrzeb zakładów produkcyjnych, a w szczególności do oczekiwań pracodawców.     

David Greenfield  
Artykuł pod redakcją inż. Józefa Czarnula, specjalisty automatyka