Skąd się biorą naciski na integrację?

Od kiedy dołączyłem do zespołu Control Engineering, sporą ilość miejsca na łamach czasopisma zdążyłem już przeznaczyć na propagowanie idei głoszącej, że inżynierowie powinni wreszcie zwrócić uwagę na dyskusję dotyczącą integracji systemów sterowniczych i automatyzacji hal produkcyjnych z systemami ogólnozakładowymi. Wielu zrezygnowało z podejmowania tego tematu pod koniec lat 90., po wielokrotnych, nieudanych próbach wprowadzenia tego typu połączenia. Jednakże, od tamtego czasu, wiele systemów sieciowych oraz zaawansowanych technologii komputerowych przedostało się do urządzeń i systemów pracujących na halach produkcyjnych. Fakt ten sprawił, że realizacja rozdmuchiwanej, kiedyś mało realnej koncepcji takiego właśnie połączenia hal produkcyjnych z systemami ogólnozakładowymi (shop-floor-to-top-floor) stała się obecnie możliwa.

 Ważniejsze od technologii są wymogi rynkowe. Szybko zmieniające się wymagania klientów stanowią katalizator opracowywania nowych technologii i ich zastosowania w przemyśle.

Ostatnio miałem okazję rozmawiać z Alainem Dedieu, wiceprezesem ds. marketingu rynków przemysłowych, północnoamerykańskiego oddziału firmy Schneider Electric. Nasza rozmowa dotyczyła zmian w produkcji, które wynikają z potrzeb klientów, oraz wpływu zachodzących zmian na inżynierów i ich rolę w łączeniu systemów sterujących w przedsiębiorstwach.

"W najbliższej przyszłości w halach produkcyjnych będzie mniej  pracowników, ale za to w fabrykach będzie potrzeba więcej inżynierów automatyków  "

– Zachowanie się klientów uległo zdecydowanej zmianie. Stąd właśnie znacznie większe zainteresowanie integracją hal z systemami ogólnozakładowymi – mówi Dedieu. Wszyscy musimy być bardziej elastyczni. Na przykład: pięć lat temu firma Schneider nie interesowała się przemysłem tekstylnym z przyczyn czysto ekonomicznych. Teraz w Europie wracamy do tego, ponieważ właśnie w tej gałęzi przemysłu pojawiają się nowe zapotrzebowania. – Dostosowywanie się do warunków ekonomicznych oraz do wymagań konsumentów wpływa również na sposób i czas wprowadzania produktów na rynek – mówi Dedieu. – A to z kolei wpływa na podejście inżynierów do ich własnej pracy. Jeszcze zanim produkt zostanie wprowadzony na rynek, trzeba już myśleć o końcu jego przydatności. W pewnym momencie zaczynamy zdawać sobie sprawę, że wprowadzenie produktu na rynek z trzymiesięcznym opóźnieniem może mieć bardzo duże znaczenie. Jest to kolejny argument za możliwością połączenia hal produkcyjnych z systemami ogólnozakładowymi. Wszystkie elementy muszą ze sobą współgrać, ponieważ jeśli nie pojawimy się na rynku jako pierwsi, stracimy przewagę nad konkurencją.

– Na skutek nacisków współczesnego środowiska produkcyjnego i warunków gospodarczych – mówi Dedieu – inżynier automatyk musi zwrócić się ku nowym koncepcjom. Młodzi inżynierowie pozytywnie oceniają to zjawisko, ponieważ mają odpowiednie wykształcenie [praca z komputerami].

Dedieu spodziewa się, że w najbliższej przyszłości w halach produkcyjnych będzie mniej pracowników, ale za to w fabrykach będzie potrzeba więcej inżynierów automatyków, jako że realizacja bardziej zaawansowanych procesów technologicznych odbywać się będzie w Europie i Stanach Zjednoczonych, a mniej skomplikowaną produkcję przeniesie się do Azji.

– Zmiany miały miejsce zawsze, teraz po prostu następują szybciej. Trzeba tak opracować szkolenia, aby inżynierowie mogli się dostosować – mówi Dedieu. Inżynierowie muszą zdobyć wiedzę, która jest potrzebna na stanowiskach, za jaką [przemysł] jest gotów zapłacić.