Przestrzeń gotowa do dalszego rozwoju

    Prezes polskiego oddziału Phoenix Contact, inż. Maciej Merek, podczas oficjalnego otwarcia wrocławskiej siedziby firmy był osobą bardzo zapracowaną. Oprócz wygłoszenia jednego z exposé powitalnych oraz udziału w konferencji prasowej pełnił jeszcze obowiązki gospodarza oprowadzającego po terenie zakładu usytuowanego na terenie Wrocławskiego Parku Biznesu. Gdzieś między tymi zadaniami udało mu się znaleźć chwilę dla „Control Engineering Polska”. Prezentujemy pełną wersję rozmowy, której skrócona wersja ukazała się w najnowszym numerze naszego pisma.
    Panie Prezesie, ustawiła się do Pana kolejka z gratulacjami, a także prezentami, niemalże jak do pana młodego…
    Tak, rzeczywiście. Troszkę się tak czułem [śmiech].
    To chyba dobry znak na nową drogę życia firmy?
    Myślę, że tak. Nowa siedziba jest dla nas nową jakością. To bardzo nowoczesne biuro i magazyn, nastąpił znaczący postęp w stosunku do tego, co mieliśmy poprzednio. Kubatura jest praktycznie dwa i pół razy większa, a do tego w drugiej części biura znajduje się jeszcze przestrzeń rezerwowa, którą wykorzystamy, gdy załoga się powiększy, a firma rozwinie.
    To już trzecia główna siedziba Phoenix Contact w Polsce. Ile czasu trwała adaptacja budynku?
    Całym Wrocławskim Parkiem Biznesu, na terenie którego się znajdujemy, zarządza firma Devco. 31 lipca 2014 r. podpisaliśmy z nią umowę o wynajmie budynku, a przeprowadzka nastąpiła już między Bożym Narodzeniem a pierwszymi dniami stycznia 2015 r. Dokonywała jej oczywiście specjalistyczna firma, ale z dużym udziałem załogi Phoenix Contact, bo nasi pracownicy poświęcili swój wolny czas i przyszli pomagać. W efekcie praktycznie w ciągu dwóch tygodni przenieśliśmy całe biuro i już 7 stycznia ruszyła sprzedaż! Wszystkie niezbędne pomieszczenia nie były jeszcze na 100% gotowe, ale infrastruktura została na tyle przygotowana, by tego dnia rzeczywiście rozpocząć działalność.
    W trakcie rewitalizacji i adaptacji budynku dla naszych potrzeb, prowadzonej przez Devco, mieliśmy własnego inspektora nadzoru, a także firmowego architekta, a dokładnie panią architekt, czuwającą nad wyposażeniem wnętrz – to osoba związana z niemiecką pracownią Brandstetter architekten, współpracującą z Phoenix Contact. Przyjeżdżała regularnie do Wrocławia i wspólnie dokonywaliśmy przeglądów postępu prac. Wszystko szło sprawnie, każdy wiedział, co ma robić.
    Jak usłyszeliśmy podczas uroczystego otwarcia nowej siedziby, pański ojciec przed laty był w tym kompleksie inżynierem. Życie zatoczyło niespodziewane koło.
    Tak. W 1951 r. został tu zatrudniony jako inżynier mechanik – ówcześnie zakłady te nazywały się WSK Wrocław. Pracował w nich przez siedem lat, dokładnie w tym właśnie budynku, zajmując różne stanowiska, m.in. szefa stacji prób i zastępcy głównego technologa. Następnie przez piętnaście lat był wicedyrektorem szkoły prowadzonej przez WSK – Lotniczych Zakładów Naukowych, zorganizowanej niedaleko stąd, przy ul. Kiełczowskiej, zresztą funkcjonującej do dziś. Powiem szczerze – gdy okazało się, że właśnie pod tym adresem będzie nowa siedziba Phoenix Contact, poczułem się szczególnie, było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Po tylu latach ja tutaj…
    Phoenix Contact od lat z powodzeniem obsługuje kilka segmentów rynku. Czy jest coś, na co polski oddział stawia szczególnie w najbliższych latach?
    Na naszych tradycyjnych polach działania – czyli w kwestiach związanych ze złączami, złączami do płyt drukowanych, z ochroną przeciwprzepięciową, interfejsem – jesteśmy już na polskim rynku dobrze rozwinięci. Natomiast czujemy, że jest jeszcze sporo do zrobienia w obszarze automatyki przemysłowej, w którym mamy przecież dobre produkty i dobre propozycje. Właśnie cała konstrukcja tego budynku i sali szkoleniowej została dopasowana do tego, żeby prowadzić w tym zakresie szeroko rozumiane szkolenia i działalność. Jest moją ambicją, trochę może ukrytą, żeby stworzyć tu swego rodzaju centrum kompetencyjne związane z automatyką przemysłową.
    Jest szansa?
    Tak. Ta pusta przestrzeń, o której mówiłem, powstała m.in. właśnie po to. Chcielibyśmy tu rozwijać aplikacje, które są związane z polskim rynkiem, oczywiście współpracując z niemiecką centralą przy rozwoju nowych produktów.
    A co z rozwiązaniami związanymi z odnawialnymi źródłami energii?
    Obszar energii jest jednym z najważniejszych w działalności Phoenix Contact. W ujęciu globalnym firma wyznaczyła sobie kilka takich strategicznych pól. Jednym z nich jest energia konwencjonalna i odnawialna. Drugi to elektromobilność – przykładem i symbolem może być elektryczny samochód, stojący przed naszą wrocławską siedzibą i wykorzystywany na co dzień do naszej pracy. Trzeci to obszar związany z procesami przemysłowymi, głównie z przetwórstwem ropy i gazu. Są też elementy działalności silnie odwołujące się do energetyki wiatrowej, turbin wiatrowych.
    W Polsce postawiliśmy na segmenty energii i procesów przemysłowych – czyli głównie gazu. Bardzo silnie interesują nas technologie związane z systemami fotowoltaicznymi, mamy tu własne sprawdzone rozwiązania, złącza, moduły, narzędzia dla instalatorów.
    Dziś technologie ewoluują tak szybko, że nie jest chyba łatwo ciągle wyznaczać trendy?
    Phoenix Contact jest rzeczywiście wyznacznikiem rozwoju, firmą, która nadaje tempo. Powstało dzięki niej mnóstwo patentów, zatrudnia ludzi z całego świata, bardzo fajnych, bardzo mądrych i mocno technicznie zorientowanych, którzy byli i są źródłem ciekawej myśli inżynierskiej. Firma ma też to szczęście, że tak jak było w przeszłości, również dziś rządzi nią inżynier. Główny właściciel, pan Klaus Eisert, jest z wykształcenia właśnie inżynierem elektrykiem. Na postęp techniczny i rozwój produktów stawia się więc tu nie tylko ze względów biznesowych, ale także dlatego, że to właścicieli po prostu cieszy. Mniej więcej 7% rocznego obrotu Phoenix Contact jest przeznaczane na prace badawczo-rozwojowe. To bardzo dużo. Oznacza to, że przy obrotach rocznych rzędu blisko 1 800 000 euro, na badania idzie ok. 130–140 mln euro. W Polsce nie mamy centrum badawczo-rozwojowego, ale – tak jak powiedziałem wcześniej: „jeszcze nie mamy”.
    Jak uczy historia, ci, którzy nadają tempo, muszą cały czas badać obrzeża, w których nagle może wyskoczyć coś nowego, co zmieni kształt branży. Kto nie podąży za nową ideą, może mieć kłopot.
    To prawda i nie jest to łatwe zadanie. Pamiętajmy jednak, że Phoenix Contact od lat współpracuje z uniwersytetami technicznymi, w ramach programu EduNet, do którego należy już teraz około czterdzieści uczelni technicznych na całym świecie. W Polsce współpracujemy z Politechniką Wrocławską, Akademią Górniczo-Hutniczą i Politechniką Poznańską, a w marcu tego roku podpisaliśmy umowę z Wojskową Akademią Techniczną. Staramy się być w kontakcie z młodymi ludźmi, którzy najszybciej te nowe trendy podchwytują lub wręcz kształtują. Na otwarcie siedziby zaprosiliśmy uczestników innego naszego programu, konkursu New Xplore Award, skierowanego bezpośrednio do studentów, a nawet uczniów techników. Powstają w nim nowinki, ciekawe pomysły. Jego uczestnicy są bardzo kreatywni. Staramy się to obserwować.
    Jak dokładnie wygląda taki konkurs?
    New Xplore Awardto program ogólnoświatowy, przeprowadzany raz na dwa-trzy lata. Zespoły uczestnikówsame się organizują. Następnie przesyłają do Phoenix Contact coś w rodzaju zajawki, prezentującej, na czym polega pomysł, nad którym uczestnicy chcieliby popracować w ramach konkursu. Z tego, co spłynie z całego świata, specjalna komisja wybiera sto pomysłów. Ich autorzy zostają dofinansowywani przez nas określoną kwotą, za którą mogą kupić produkty Phoenix Contact potrzebne do stworzenia prototypów. Gdy te są już gotowe, ocenia je komisja. Grupa ok. trzydziestu najlepszych modeli trafia na wystawę w głównej siedzibie firmy, w Blombergu, gdzie następuje finał całej edycji konkursu. Biorą w nim udział znane nazwiska z branży przemysłowej – dość powiedzieć, że dwa lata temu przewodniczącą konkursu była wiceminister gospodarki Republiki Federalnej Niemiec, a z kolei jednym z głównych jurorów był szef niemieckiego oddziału Microsoftu. Przedsięwzięcie kończy się więc na bardzo wysokim szczeblu. Jako polska spółka Phoenix Contact również bardzo poważnie traktujemy tego typu konkursy. No i nasi ludzie odnoszą w nich znaczące sukcesy. Dwa lata temu zajęliśmy trzecie miejsce w kategorii Edukacja. Teraz też przypadły nam dwa miejsca na podium [II miejsce zespołu z Technikum im. Cegielskiego w kategorii „Młodzi inżynierowie” oraz III miejsce zespołu z Uniwersytetu Warmii i Mazur w kategorii „Rekreacja” – przyp. red.]. Polska młodzież jest bardzo, bardzo zdolna.
    Rozmawiał: Wojciech Stasiak