Tam, gdzie technologia spotyka człowieka

Firma ASTOR wspiera podnoszenie efektywności operacyjnej oraz konkurencyjności firm produkcyjnych w partnerskiej współpracy z integratorami systemów automatyki, dzięki dostarczaniu rozwiązań w obszarze systemów sterowania i oprogramowania przemysłowego. W swojej 28-letniej historii ASTOR wsparł ponad 4000 klientów w unowocześnianiu polskiego przemysłu – pomógł w rozwoju nie tylko systemów, ale i inżynierów, którzy te systemy budują na co dzień. Ponieważ technologie nie istnieją i nie rozwijają się bez udziału człowieka, o płaszczyznach ich styku rozmawiamy ze Stefanem Życzkowskim, założycielem, udziałowcem i prezesem ASTOR.
Control Engineering: ASTOR nie konkuruje ceną, tylko wartością dla klienta. Czy ta strategia się sprawdza na wymagającym rynku automatyki?
Stefan Życzkowski, prezes ASTOR: Zależy nam na wieloletniej i partnerskiej współpracy. Pomagamy rozwijać się integratorom systemów przemysłowych, dając dostęp do nowych rynków oraz rozwijając ich kompetencje techniczne i biznesowe. W codziennej pracy z Klientami obiecujemy rzeczy, które jesteśmy w stanie dostarczyć, a gdy pojawiają się problemy – pomagamy je rozwiązać. Wspieramy także rozwój zakładów produkcyjnych, oferując im szyte na miarę rozwiązania, które podnoszą efektywność ich biznesu. Dlatego tak wielu naszych Klientów chętnie nas poleca. Mierzymy się wskaźnikiem Net Promoter Score, który pokazuje skłonność klienta do polecania usług danej firmy w skali -100 do 100%. W przypadku naszej spółki wynosi on 75%. Dla porównania – dla amerykańskiego przemysłu wskaźnik ten kształtuje się na poziomie 28%, Dell osiągnął 40%, zaś Apple – 70%. Wyżej – z 90% – jest tylko Harley Davidson. Jeśli mógłbym coś opatentować, to przede wszystkim unikatowe połączenie naszej oferty z poziomem usług.
CE: Ostatnie lata to jednak okres spowolnienia gospodarczego. Czy ASTOR odczuł wyhamowanie koniunktury?
Stefan Życzkowski: Wzrosty w latach 20102012 były mniejsze niż moglibyśmy się spodziewać, uważam jednak, że wynikało to w równym stopniu z wyhamowania gospodarki, jak też z faktu, iż osiągnęliśmy poziom rynkowego nasycenia ofertą. Przebudowaliśmy w związku z tym naszą strategię, co – jak sądzę – pozwoli nam rozwijać się z dynamiką dwucyfrową. Otwieramy się na nowe sektory rynkowe, dostrzegamy ich duży potencjał. Jeszcze niedawno większość naszej oferty lokowaliśmy na rynku za pośrednictwem integratorów. W ostatnich latach rozwinęliśmy dodatkowo własną sieć sprzedaży, co było znakomitym posunięciem, gwarantującym nam ścieżkę szybkiego rozwoju. Obecnie zatrudniamy 108 osób, najwięcej w 28letniej historii firmy, a perspektywy są znakomite, zwłaszcza że dostrzegamy możliwości poprawy wielu wskaźników, w tym m.in. wskaźnika obrotu na jedną osobę, który jest w Polsce znacznie niższy niż w Anglii czy Niemczech. Chcielibyśmy konsekwentnie, w pełni organicznie polepszać naszą efektywność i już teraz widać, że taka cierpliwość to bardzo dobra strategia. Zwłaszcza wtedy, gdy staje się ona motywacyjną podstawą pracy każdego z nas. Dość trudno przekonać pracowników, że warto zmienić cel z wzrostu kilkuprocentowego na kilkunastoprocentowy, jednak nie jest to niemożliwe.
CE: Czy ASTOR planuje rozwijać się za granicą?
Stefan Życzkowski: Nie jest to naszym priorytetem, jednak chcielibyśmy z pewnością eksportować produkty, które wydają nam się unikatowe i pod każdym względem konkurencyjne. Myślę tutaj o ofercie tworzącej linię Astraada oraz o naszym nowym rozwiązaniu, które nazywa się COMODIS.
CE: Właśnie, firma ASTOR znana jest głównie z działalności w sektorze przemysłowym, jednak ostatnio jej uwaga kieruje się także w stronę automatyki budynkowej. Przejawem tej zmiany jest pojawienie się marki Comodis. Co się za tym kryje?
Stefan Życzkowski: Zauważyliśmy, że w ostatnich pięciu latach znacznie potaniały rozwiązania stosowane w dziedzinie automatyki przemysłowej. Jednocześnie stało się dla nas dość oczywiste, że wiele z nich można przenieść na grunt automatyki budynkowej, która zazwyczaj tworzona jest z myślą o konkretnych projektach. Ma to swoje zalety, ponieważ oznacza bardzo dokładne dopasowanie do wymagań i specyfikacji poszczególnych realizacji, ale też wady, bo najczęściej są to drogie systemy zamknięte, w dodatku działające tylko i wyłącznie w oparciu o technologie jednego lub kilku producentów.
CE: Czy to celowa strategia firm działających w tym segmencie?
Stefan Życzkowski: Wydaje się, że tak, chociaż z pewnością nie jest to charakterystyczne wyłącznie dla tego rynku. To po prostu jedna ze strategii biznesowych, polegająca na tym, aby klienci korzystali z produktów, usług i rozwiązań konkretnej marki czy przedsiębiorstwa. Rozpoczynając działalność w stosunkowo nowym dla nas środowisku automatyki budynkowej, zaproponowaliśmy jednak zupełnie inne podejście, w którym liczą się przede wszystkim systemy otwarte. W systemach zamkniętych cechą charakterystyczną jest ograniczona liczba aplikacji czy też zastosowań – protokołów i urządzeń projektowanych według tej koncepcji nie da się wykorzystać zawsze i wszędzie. Trzeba zakładać, że sprawdzą się tylko w określonych konfiguracjach, pozostawiając duży margines przestrzeni, w której stopień integracji będzie pozostawiał wiele do życzenia. W układach otwartych możliwości scalenia różnego rodzaju instalacji czy układów są o wiele większe. Jednym z takich rozwiązań jest testowany w naszym krakowskim budynku przy ulicy Smoleńsk 29 bezprzewodowy system automatyki budynkowej, który nazywa się COMODIS. Mamy nadzieję zaprezentować go szerzej jeszcze w tym roku, na razie działa w wersji beta. To bardzo praktyczne rozwiązanie, które przy pomocy fal radiowych jest w stanie integrować zarządzanie oświetleniem, klimatyzacją, dozorem, czujnikami okien czy ogrzewaniem w jednym systemie. Posługując się otwartymi protokołami zbudowaliśmy system, który steruje urządzeniami różnych firm, wykorzystującymi najróżniejsze protokoły. Jednym zdaniem – Comodis integruje to, czego nie da się połączyć przy pomocy innych systemów, zwłaszcza zamkniętych. Pełna elastyczność dotyczy także paneli Astraada, które są kompatybilne m.in. z oprogramowaniem wizualizacyjnym Wonderware InTouch oraz są programowalne, dzięki czemu można im nadać takie cechy, jakie są potrzebne, aby optymalizować zarządzanie automatyką. Jest to też rozwiązanie niesłychanie praktyczne – głównymi elementami są mobilne bezprzewodowe kontakty oraz konwerter przekształcający sygnał radiowy na standardowy Modbus. Cena jest konkurencyjna – same kontakty kosztują po ok. 100 zł, zaś opracowanie kosztuje 23 razy mniej niż w przypadku dedykowanych systemów zamkniętych– co wydaje się niebagatelną zaletą, gdyż Comodis został przeznaczony głównie do użytku w istniejących już budynkach, dla których nie planuje się większych modernizacji. Ponieważ system jest bezprzewodowy, nie trzeba ingerować w okablowanie, a jego zasięg to aż 200 metrów. Według naszego rozeznania to absolutnie innowacyjny system, którego jeszcze nie ma na świecie, wiążemy więc z nim spore nadzieje, prezentując go m.in. na rynkach zagranicznych – w Anglii, Austrii, we Włoszech.
CE: Od 2004 roku ASTOR jest aktywny na rynku robotowym, na którym reprezentujecie m.in. firmę Kawasaki. Jakie są doświadczenia firmy w tym względzie?
Stefan Życzkowski: Powiem szczerze, że ponad 10 lat temu uważałem, że postęp w tym sektorze będzie większy. Dlaczego moje nadzieje nie spełniły się? Jednym z powodów jest niska płaca krajowa. Innym – na pewno ważniejszym – jest problem z jakością wdrożeń. Przeznaczane na robotykę budżety są z reguły zbyt niskie w stosunku do oczekiwań, co zniechęca do nowoczesnych rozwiązań. ASTOR stawia na efektywne działanie linii produkcyjnych. Ma to sens tym większy, ponieważ w mentalności wielu przedsiębiorców, ale też inżynierów pokutują irracjonalne uprzedzenia wobec robotów. Jeżeli linia, na której robot pakuje produkty, stanie z powodu awarii czujnika, wina spadnie na… robota, który nadal przecież jest sprawny. Dlatego dla nas liczy się przede wszystkim najwyższy standard obsługi. Roboty Kawasaki to najwyższa półka w tym segmencie, m.in. dlatego, że są rozwijane we współpracy z Toyotą, która jest strategicznym partnerem i wprowadza wymagania przyczyniające się do produkcji maszyn o niespotykanym poziomie trwałości, ale też technologicznego wyrafinowania. Porządna japońska stal oraz niezawodna elektronika to są jednak rzeczy, które nawet w przypadku tak zaawansowanych produktów jak roboty przemysłowe liczą się bardzo w opinii odbiorców i warto o tym pamiętać.
CE: W tym roku ASTOR, po 4-letniej przerwie, wraca na targi Automaticon. Czy jest jakiś konkretny powód, dla którego firma chce na nowo zaistnieć w społeczności targowej?
Stefan Życzkowski: Wprowadzamy najnowsze technologie w zakresie zwiększania efektywności produkcji – zarówno dla małych, jak i bardzo rozbudowanych i zaawansowanych systemów automatyki. W ubiegłych latach organizowaliśmy własne wydarzenia w tym zakresie – ogólnopolskie seminaria dla przemysłu ASTOR Tour (nową edycję planujemy także w tym roku w maju) oraz liczne lokalne konferencje, także w naszej krakowskiej siedzibie w ASTOR Innovation Room.
W 2015 roku po długiej nieobecności na targach, chcemy pokazać między innymi naszą kompleksową linię produktów Astraada z kilkoma nowościami i nowoczesny system automatyki budynkowej Comodis. Z nowości technologicznych zależy nam na wyróżnieniu Wonderware 2014 wykorzystującego nowy trend w budowaniu aplikacji wizualizacyjnych – SAL oraz Profinetu jako nowego standardu komunikacji. Zapraszamy na nasze stoisko D-23 w hali 1. Miło nam będzie się spotkać z Państwem i porozmawiać o rozwoju i współdziałaniu ludzi i technologii.

Rozmawiał: Michael Majchrzak