Przełom w europejskim handlu technologiami

Nadwyżka po raz pierwszy od lat

Fot. Freepik

W powszechnej opinii Europa nie jest ojczyzną innowacji. To Amerykanie mają wymyślać aplikacje i sztuczną inteligencję, a Azjaci zalewać świat elektroniką i chipami. Europejczycy? Częściej przedstawiani są jako konsumenci cudzych technologii. Tyle że dane za 2024 r. każą ten obraz mocno zrewidować.

W ubiegłym roku unijny handel high-techem przeszedł punkt zwrotny. Po 4 latach deficytu bilans wyszedł na plus. Nadwyżka: 23 mld euro. Eksport: 501 mld euro, o ponad 8 proc. więcej niż rok wcześniej. Import? Praktycznie bez zmian. Innymi słowy, Europa nie tylko kupuje, ale coraz więcej sprzedaje. Tak wynika z najnowszego podsumowania Eurostatu.

Technologie, których nie widać

Klucz tkwi w tym, co Stary Kontynent sprzedaje. Nie są to smartfony, tablety ani laptopy, które masowo płyną do Europy z Chin czy Tajwanu. – Europejskie mocne strony to sektory mniej efektowne medialnie, ale o strategicznym znaczeniu – podkreśla Paweł Mastalerz, Dyrektor Fabryki Systemów Napędowych ABB. Eurostat wylicza, że Europa dominuje, jeśli chodzi o produkcję: farmaceutyki, technologie kolejowe, lotnicze czy kosmiczne, sprzęt medyczny czy rozwiązania przemysłowe wysokiej precyzji. To obszary o wysokiej barierze wejścia, w których dominują firmy łączące badania, rozwój i produkcję.

Made in Poland, używane w Ameryce

Dobry przykład? Polska. ABB w Aleksandrowie Łódzkim od 2009 roku produkuje nowoczesne systemy napędowe dla przemysłu, a na początku tego roku uruchomiła również produkcję nowych falowników średniego napięcia ACS8080 urządzeń, które optymalizują pracę ogromnych silników w przemyśle ciężkim. To segment z globalnym potencjałem. Według Fortune Business Insights, rynek falowników wart był w 2023 r. prawie 5 mld USD, a do 2032 r. urośnie do 8,6 mld USD. Najnowsza generacja falowników z Polski już trafia do Ameryki Północnej i lada moment pojawi się w innych częściach świata.

Polski zespół odpowiada nie tylko za produkcję, ale za cały rozwój produktu projektowanie, montaż, testy, a następnie wdrożenie serwis. Współpracuje przy tym z kolegami z oddziałów ABB w innych krajach europejskich, głównie Szwajcarii i Finlandii. Falowniki są oczywiście urządzeniami IoT, czyli są wyposażone w technologię, która umożliwia ich podłączenie za pomocą internetu do chmury obliczeniowej, a przez to gromadzenie i monitorowanie danych na temat ich pracy. Inne nowoczesne technologie, wykorzystywane stricte przy produkcji urządzenia to roboty montażowe i autonomiczne pojazdy AGV. Część procesów odbywa się w trybie „ghost shift”, czyli bez udziału człowieka. – Nasze produkty nie są wykorzystywane w codziennym życiu przez szerokie grono użytkowników, ale to one sprawiają, że przemysł działa sprawniej i taniej – tłumaczy Paweł Mastalerz i dodaje – Urządzenia tworzone w Aleksandrowie Łódzkim pozwalają naszym klientom, a tymi są m.in. firmy produkcyjne, kopalnie, oszczędzić miliardy kilowatogodzin energii, a to w prosty sposób przekłada się na ceny produktów, które wszyscy na co dzień kupujemy w sklepach.

Ciche technologie, wielki biznes

Segment falowników średniego napięcia dobrze pokazuje, na czym polega esencja europejskiego high-techu. Mimo że azjatyccy producenci dominują liczebnie, to europejskie firmy rozdają karty, jeśli chodzi o jakość i wartość. Mówiąc prościej: Azja produkuje ilość, a Europa ciężkie wyroby, które są bardziej zaawansowane, sprzedają się drożej i trafiają do najbardziej wymagających klientów przemysłowych. – Europa może nie produkować masowych gadżetów, ale buduje samoloty, satelity i falowniki, rzeczy, które realnie kształtują gospodarkę. Technologie, których nie widać na co dzień, ale bez których światowy przemysł by stanął  –  kwituje Paweł Mastalerz. Nadwyżka handlowa nie jest więc dziełem przypadku. To dowód, że kontynent staje się eksporterem technologii krytycznych. I to w momencie, gdy świat najbardziej ich potrzebuje.