Region EMEA jest dla Rockwell Automation drugim największym rynkiem zbytu. Wywiad z Keithem Nosbuschem i Hedwigiem Maesą podczas Automation Fair.

Jedną z najbardziej zajętych osób w czasie trwania pierwszego dnia konferencji Automation Fair, która odbyła się w listopadzie ubiegłego roku w Chicago, był prawdopodobnie prezydent Rockwell Automation (RA) Keith Nosbusch. Jednak, mimo natłoku różnych zajęć, z uśmiechem na twarzy i wraz ze swoim współpracownikiem Hedwigiem Maesą, prezydentem regionu EMEA, przywitał dziennikarzy z Europy. Podczas konferencji prasowej obaj panowie odpowiadali na liczne pytania dotyczące obecnej  sytuacji i planów na przyszłe lata RA.

Ponieważ ciągle jesteśmy pod wrażeniem właśnie zakończonego forum Automation Perspective, które poświęcone było globalnemu rozwiązywaniu problemów i wyzwań w dziedzinie przemysłu oraz automatyzacji przemysłu, interesuje mnie, jakie są największe wyzwania i możliwości bezpośrednio dla RA?

KN: Sądzę, że największym wyzwaniem jest kontynuowanie, w skali globalnej, rozwoju naszej działalności, zwłaszcza przez wdrażanie nowych technologii i przekazywanie tych technologii naszym klientom. Jeśli zaś chodzi konkretnie o największe możliwości, to rozumiemy przez nie naszą działalność w zakresie dostaw dla sterowania procesami lub rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa. Są to dla nas bardzo obiecujące sektory, i widzimy w nich szanse na większy rozwój. Tak mniej więcej brzmiałaby moja bardzo szybka i prosta odpowiedź.

Gdy już mowa o możliwościach rozwoju na różnych rynkach, jakie są współczesne poglądy na rynki w Europie? Jakie są tutaj Państwa ambicje?

KN: W związku z charakterem pytania uważam, że najlepiej wykorzystać tutaj wiedzę naszego „eksperta ds. regionu europejskiego“

HM: W Europie znajduje się stosunkowo pokaźny procent krajów, do których, w odróżnieniu od innych rynków, dostarczamy w większym zakresie nasze rozwiązania małym i średnim firmom, dotyczy to np. Włoch. Z drugiej jednak strony, także w tych krajach dostarczamy nasze rozwiązania dużym spółkom, na przykład w dziedzinie automotive. Gdy chodzi o umocnienie naszego funkcjonowania w ramach mniejszych spółek, na pewno wiele oczekujemy w związku z wprowadzeniem nowej serii produktowej CompactLogix, która pozwala na zaopatrzanie także mniejszych producentów maszyn. Sądzę, że w tej dziedzinie mamy na rynkach europejskich mocniejszą pozycję niż kiedykolwiek wcześniej i jesteśmy pod tym względem bardzo optymistycznie nastawieni.

Jakie znaczenie ma dla was globalny zasięg działalności pod względem wpływu na strategię handlową?
Sądzę, że rozmawiamy tutaj o jednej z naszych największych zalet, mianowicie – że z klientami komunikujemy się globalnie. Nasza spółka ma bardzo precyzyjnie wypracowaną strukturę globalnej sieci handlowej, przy czym dla każdej dziedziny utworzony jest odrębny zespół, który może w odpowiedni sposób odpowiadać na wszelkie zmiany na rynku, przede wszystkim z punktu widzenia legislatywy, a zarazem specyficznych wymagań danego regionu.

Specyficzne wymagania ma region Środkowo – Wschodni, który odnotował w ostatnim czasie znaczny przyrost zysków. Skutkowało to wzrostem w ogólnej ocenie ubiegłego roku, który to rok został przez ekspertów spółki RA oceniony jako bardzo udany. Rynek Europejski uplasował się na mocnej drugiej pozycji (za rynkiem Amerykańskim) pod względem zysków. Jak postrzegacie powodzenie regionu Środkowo – Wschodniego i jak ono procentowo wpłynęło na rynek europejski?

Region EMEA jest dla nas wciąż drugim największym rynkiem. Hedwig z pewnością potwierdziłby, że odnotowaliśmy naprawdę udany rok. Rzeczywiście obserwujemy duży przyrost na Środkowym Wschodzie. To samo można także powiedzieć o Rosji lub o regionie Afryki. W przyszłości będą to na pewno rynki, które mają największą tendencję rozwoju.

HM: Jeżeli dzisiaj przyjrzymy się tym krajom to, natychmiast zaobserwujemy, że ma tutaj miejsce potężny rozwój infrastruktury, który jest nieporównywalny do innych krajów na świecie przez ostatnie lata. Wraz z szeroką ofertą naszych rozwiązań jesteśmy także w stanie uzyskiwać zlecenia z różnych dziedzin. Na Środkowym Wschodzie, chodzi zwłaszcza o fabryki petrochemiczne, w Afryce o spółki wydobywcze. To nie oznacza że pozostałe rynki  były dla nas mniej ważne.

W czasie wykładów i dyskusji można było zauważyć, że w przeciwieństwie do wszystkich tradycyjnych rozwiązań w RA rozważa się teraz podłączenie ich również do całego łańcucha dostawczego. Co jest motorem tego rozwoju?


Jasne jest dla nas, że w przyszłości produktywność nie będzie wynikała tylko z implementacji technologii automatyzacyjnych. Mówiąc prosto… na pewno będzie chodziło bardziej o produktywność sterowaną przez informacje. Jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest łączenie z sobą łańcucha dostawczego z różnymi systemami ERP. Jest to proces, do którego chcemy być włączeni już teraz. Jest to powodem, dlaczego w tak dużym stopniu orientujemy się na standardy sieci Ethernet. Istotna jest nasza współpraca strategiczna ze spółką Cisco, która jest moim zdaniem jednym z czołowych dostawców rozwiązań IT na świecie. Także dzięki nim oferujemy dziś rozwiązania, które naszym klientom pozwalają przesyłać informacje z fabryki bezpośrednio do dostawcy, a wszystko to w szybkim czasie. Mówimy więc o modelu, który ma za zadanie udzielić naszym klientom przywileju konkurencyjnego na poziomie światowym.

Dzięki łączeniu IT z automatyzacją otwiera się ostatnio także wielkie pole dla wykorzystania technologii mobilnych. Sądzicie, że jest to także jedna z dróg dla RA?

Oczywiście. Technologie mobilne są wykorzystywane z pewnością i dzisiaj. Technologie bezprzewodowe odgrywają kluczową rolę w pozyskiwaniu informacji i w diagnostyce. Jednak z drugiej strony chcę zwrócić uwagę, że rozwiązanie to nie ingeruje w systemy sterownia, gdzie mogłoby dochodzić do zagrożeń w zakresie najistotniejszych czynników, do których należy bezpieczeństwo, a także gdzie mogłoby zostać zagrożone środowisko naturalne. Trzeba powtórzyć, że mobilne technologie są bezwzględnie jednym z podstawowych tematów fabryk przyszłości ale chociaż rozwiązanie dla sterowania całym systemem sterowania istnieje już dziś, istotna jest przede wszystkim odpowiedzialność osobista.

Wspomina Pan o wymogu pozyskiwania danych w  czasie rzeczywistym, co jest jednym z założeń spełnienia dzisiejszych wymagań nie tylko dla zwiększenia produkcyjności, ale także elastyczności produkcji. Zauważacie taki trend? Jakiej odpowiedzi dostarczają wasze rozwiązania?

Prostym przykładem historycznym, który odzwierciedla te zmiany, jest przemysł samochodowy. Dawniej producenci uważali, że mogą wybudować taśmę produkcyjną, na końcu której wyjeżdża jednakowy typ modelu w cyklach po setki tysięcy sztuk. Dziś sytuacja uległa bardzo radykalnej zmianie. Nawoływanie do większej elastyczności jest widoczne, i to nie tylko w momencie, gdy chcemy na jednej taśmie produkować kilka rodzajów samochodów. Przejawia się to również w wielu innych branżach. Firma RA oferuje tutaj z pewnością odpowiedzi na kilku poziomach, nieważne, czy chodzi właśnie o możliwości reagowania na podstawie uzyskanych danych, czy o wykorzystywanie naszych programowalnych automatów, które umożliwiają, dzięki prostemu rozwiązaniu mechanicznemu, wykonywanie kilka różnych zadań.

Wspominał Pan o współpracy z segmentem IT. Czy uważa Pan, że Cisco uzyskuje w ten sposób pewien wpływ na rynku automatyzacji, i że być może wspomagacie rozwój bezpośredniego konkurenta?  

Ich rozwiązania oczywiście w dużej mierze wpływają na przyszły rozwój. Chodzi jednak naprawdę o naszą współpracę strategiczną, gdzie firma RA jest w stanie dostarczać technologie na polu techniki automatyzacyjnej, które na podstawie rozwiązań Cisco stają się o wiele bardziej kompaktowe. Dotyczy to mobilności i pracy z danymi w realnym czasie nie tylko w fabryce, lecz gdziekolwiek jest to potrzebne. Ostatecznie jest to korzystne dla naszych klientów, którzy uzyskują technologie na najwyższym poziomie, do jakich są przyzwyczajeni, jednak z nową funkcjonalnością. Podsumowując, Cisco nie zna się na funkcjonowaniu fabryki, tak samo jak ja nie chcę udawać, że rozumiemy dogłębnie technologie IT, co jest także powodem, by wierzyć, że nasza współpraca może być obustronnie korzystna także w przyszłości.

Może mogłoby to w przyszłości posłużyć jako dobry przykład, jak mogłyby efektywnie współpracować dział automatyzacji oraz IT, także na poziomie przedsiębiorstw przemysłowych.

Sądzę, że naprawdę może tak być. Na podstawie wyników naszej współpracy właściwie powstaje pewna instrukcja, jak efektywnie łączyć owe dwa skłócone często działy. Chodzi tutaj oczywiście o skonstruowanie rozwiązania i sposobów postępowania, które będą pomocne przy tworzeniu współpracy tych sektorów, co prowadzić będzie do sprawniejszego funkcjonowania wszystkich procesów produkcyjnych, czy wprost, całej spółki produkcyjnej.

Mówi Pan o waszym bogatym know-how w dziedzinie automatyzacji przemysłowej, jest to w waszych rozwiązaniach czymś zwyczajnym, że rozwiązania są dostarczane przez bogatą sieć integratorów systemowych? Czy jest to wygodniejszy sposób przekazywania owego know-how za pośrednictwem strony trzeciej?

Odpowiedź na to pytanie nie jest taka jednoznaczna. Biorąc pod uwagę któregoś z naszych typowych integratorów – oni często nie są zorientowani na produkcję maszyn do szerokiego użycia, lecz raczej starają się optymalizować swoje produkty pod jeden konkretny sposób użycia. To czyni z nich, po latach praktyki w danej dziedzinie, ekspertów, którzy jednakowe lub podobne problemy rozwiązują na co dzień. Dlatego rozumiemy, że nasi klienci zwracają się do ludzi, którzy potrafią im pomóc w danej dziedzinie. Z drugiej strony są w RA ludzie, którzy mają wiedzę we wszystkie dziedzinach, w których można zastosować nasze rozwiązania, co czasem zobowiązuje nas do realizowania projektów naszych klientów bezpośrednio przez fachowców z naszej firmy. Zależy więc to od klientów, w jaki sposób chcą do naszych produktów dotrzeć. Nie ma znaczenia, czy dojdzie do tego za pośrednictwem naszej bezpośredniej sieci dystrybucyjnej, czy też przez któregoś z wielu integratorów systemowych RA.

Na zakończenie spróbowałbym odejść od typowej „rockwellowskiej czerwonej“ w kierunku bardziej „zielonej” dyskusji. Dziś wiele rozmawiano na temat efektywności energetycznej. Interesowałoby mnie, jakie możliwości widzi Pan tutaj, gdy chodzi o alternatywne źródła energii i gdzie jest w tej dziedzinie miejsce dla RA?

 
Na pewno dostrzegamy ewolucję. W Europie jest to na razie domena państw nordyckich, takich jak Dania, gdzie produkcja energii ze źródeł alternatywnych już teraz stosunkowo wypełnia rynek. Biorąc pod uwagę ograniczenia w wykorzystaniu „tradycyjnych“ źródeł, musimy wszyscy przyznać, że należy się nad tym problemem zastanowić. Pozostaje tu jednak i tak pytanie, w jakim kierunku może się taki rynek dalej rozwijać, gdy dopiero niedawno zaczynał od zera. Dla RA elektrownie wiatrowe i solarne są oczywiście ciekawym rynkiem, na którym realizowaliśmy już sporą część dostaw. Problematykę używania alternatywnych źródeł bardzo dokładnie śledzimy i śledzić będziemy także nadal.