Wywiad: Rewolucja już tu jest. Co o niej wiesz?

Im bardziej kompleksowo podejdziemy do tematu Przemysłu 4.0, tym większe korzyści będziemy mieli z jego wdrożenia. Jedną z firm, które na polskim rynku jako pierwsze zrozumiały tę zasadę, jest krakowski ASTOR. O tym, co znaczy w praktyce analiza kluczowych elementów Przemysłu 4.0 i jak je mądrze przekładać na rodzimy grunt, rozmawiamy z prezesem firmy Stefanem Życzkowskim oraz dyrektorem ds. marketingu i relacji Jarosławem Gracelem.
Wojciech Stasiak (Control Engineering Polska): Wydaje się, że analiza tego, czym jest Przemysł 4.0 i jak odpowiedzieć na jego wyzwania, stanowi już część obecnej strategii firmy ASTOR. Czy tak jest w rzeczywistości?
Stefan Życzkowski: Dostarczamy nowoczesne technologie z obszaru automatyki przemysłowej od trzydziestu lat. Chcąc unowocześniać razem z naszymi partnerami polski przemysł, zawsze wpisywaliśmy w nasze działania poszukiwanie nowych rozwiązań w zakresie zarówno technologii, jak i rozwoju organizacji oraz kompetencji pracowników. Pojawienie się idei Przemysłu 4.0 jest dla nas i dla naszych klientów szansą, ale też dużym wyzwaniem, głównie w kontekście dokonujących się zmian, które ta idea ze sobą niesie. Pytanie, które obecnie sobie stawiamy, brzmi – jak się do tych zmian dobrze przygotować? Od kilku lat robimy badania stopnia automatyzacji polskich przedsiębiorstw, rozmawiamy z klientami, szkolimy i prowadzimy konsultacje dla pracowników zakładów produkcyjnych i kadry menedżerskiej. Efekty tych działań wskazują na dwie podstawowe rzeczy. Po pierwsze – mamy jeszcze na polskim rynku sporo do zrobienia. Po drugie – polskie firmy, zdając sobie sprawę z zachodzących zmian, szukają sposobów, jak się do nich dostosować. Kluczem do rozmowy o Przemyśle 4.0 jest dla nas wiedza, jaki jest poziom zaawansowania technologicznego i kompetencyjnego w polskich firmach.
Jak najbardziej jest to więc jeden z obszarów rozwoju strategicznego dla ASTOR. Główne cele, które stawiamy sobie w tym obszarze, to podnoszenie konkurencyjności firm produkcyjnych oraz rozwój kompetencji inżynierów, z którymi współpracujemy. To Inżynierowie 4.0 będą motorem zmian, o których rozmawiamy.
No właśnie – patrząc z zewnątrz, widać że do tematu podchodzicie nie tylko od strony „maszynowej” i „cyfrowej”, czyli Fabryki Przyszłości, ale także koncentrujecie się na roli człowieka, wspomnianego Inżyniera 4.0.
Stefan Życzkowski: W przemyśle człowiek nie może pracować bez technologii, a technologia nie działa bez człowieka. Inżynierowie Przemysłu 4.0 jedynie wtedy będą w stanie nie tylko adaptować się do zmian, ale również te zmiany przeprowadzać, gdy będą wszechstronnie przygotowani – wyposażeni nie tylko w wiedzę techniczną, ale także w kompetencje miękkie, zespołowe, stanowiące o przewadze przedsiębiorstw na konkurencyjnym rynku. Dla przykładu – wiele się mówi np. o ekspansji robotów na rynku pracy, ale pamiętajmy, że robot nie przeanalizuje, nie wyciągnie wniosków,nie przełoży celów biznesowych na operacyjne. Jak powiedział Klaus Schwab: „W nowej rzeczywistości przemysłowej maszyny będą adaptować się do potrzeb człowieka, a nie odwrotnie”.
Kiedy zainteresowaliście się w tak poważny sposób tematem? Czy pojawił się do tego jakiś szczególny impuls?
Jarosław Gracel: Kluczowe źródła inspiracji to targi Hannover Messe w roku 2014 oraz rozmowy z naszymi międzynarodowymi partnerami. Szczerze mówiąc, był to bardziej proces niż impuls, ponieważ temat dojrzewał w naszej świadomości od kilku lat, a działania przyspieszyły w latach 2015-2016. Jednym z kluczowych momentów była otwarta rozmowa na temat Czwartej Rewolucji Przemysłowej podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Wtedy powiedziano, że: „Stoimy u progu technologicznej rewolucji, która gruntownie zmienia sposób, w jaki żyjemy, pracujemy i współistniejemy. W swojej skali, zakresie i kompleksowości ta transformacja będzie czymś, czego ludzkość dotychczas nie doświadczyła…”.
Dlatego tym bardziej cieszymy się z naszego zaangażowania w prace Zespołu ds. Transformacji Przemysłowej, działającego przy Ministerstwie Rozwoju. Jeśli chodzi o rozwój i transfer wiedzy na rynek polski, to połączyliśmy kilka przeprowadzonych wcześniej badań, wiedzę płynącą z rozmów z menedżerami oraz inżynierami i jako efekt wydaliśmy dwie publikacje Whitepaper: „Przemysł 4.0. Rewolucja już tu jest” oraz „Inżynierowie 4.0. Nie(gotowi) do zmian”. Otrzymujemy od wielu ludzi informacje, że było to bardzo potrzebne.
Specjaliści od tematu przekonują, że maszyny nie wyślą nas na bezrobocie. Czy jednak, gdy Przemysł 4.0 zacznie funkcjonować na wielką skalę, dalej nie będzie tego zagrożenia?
Stefan Życzkowski: Możemy tu się odwołać do przykładu Niemiec, gdzie wzrost liczby zainstalowanych robotów na 10 tys. pracowników (gęstość robotyzacji) w żaden sposób nie wpływa na ogólnokrajowy wzrost bezrobocia. Natomiast ze względu na to, że proste i powtarzalne czynności będą automatyzowane, bardzo ważne jest zdobywanie nowych umiejętności przez pracowników produkcyjnych, np. operatorów maszyn. Przykładowo, zamiast wykonywać proste czynności montażowe, operator będzie mógł nadzorować efektywność pracy maszyny oraz wspierać dział utrzymania ruchu w prewencyjnych czynnościach serwisowych. Takie podejście spowoduje, że pracownik zanotuje rozwój, a jednocześnie będzie rosła zyskowność firmy.
Niemcy szacują, że dotychczasową pracę straci 610 tys. osób, ale jednocześnie powstanie około 960 tys. nowych miejsc pracy, głównie w zakresie IT – programowania, analizy danych (także przemysłowych), projektowania rozwiązań IT i interfejsów oraz w obszarze badań i rozwoju. Wzrośnie poziom współpracy między ludźmi i maszynami. Pojawią się nowe specjalizacje i poprawi się aktywność zawodowa, stymulowana rozwojem nowoczesnych technologii.

Czy są branże bardziej podatne na implementację Przemysłu 4.0? A może będzie tu miała znaczenie wielkość zakładów, która wpływa na szybkość reakcji na trendy oraz na skalę niezbędnego zaplecza finansowego?
Jarosław Gracel: Oczywiście, procesy technologiczne dzielimy na te, które można łatwo zautomatyzować i te, które zautomatyzować bardzo trudno. Natomiast w dzisiejszym świecie technologicznym główne pytanie, które trzeba sobie zadawać, brzmi – co opłaca się automatyzować? Jeżeli już wiemy, co się opłaca, kluczowe staje się znalezienie źródła finansowania.
Na pewno są branże, które przecierają ścieżki i mogą być punktem odniesienia dla innych, jeśli chodzi o poziom automatyzacji czy robotyzacji. Taką branżą jest choćby automotive.
Czy ASTOR ma specjalny, oddelegowany zespół zajmujący się tematem Przemysłu 4.0?
Jarosław Gracel: „Kuchnię” naszych działań chcielibyśmy już zostawić dla siebie. Najważniejsze, że jesteśmy gotowi, aby pomagać klientom w procesie zrozumienia, co Przemysł 4.0 oznacza dla ich firmy oraz jak skutecznie przejść proces transformacji.
Dziękuję za rozmowę.
Tekst pochodzi z nr 2/2017 magazynu "Control Engineering". Jeśli Cię zainteresował, ZAREJESTRUJ SIĘ w naszym serwisie, a uzyskasz dostęp do darmowej prenumeraty w formie drukowanej i/lub elektronicznej.