Wywiad: Inwestycja w roboty jest zawsze opłacalna

Rozmowa z Robertem Pacwą, kierownikiem działu sprzedaży i marketingu polskiego oddziału Robotyki ABB

Roboty współpracujące coraz częściej znajdują swoje zastosowanie w przedsiębiorstwach wytwórczych, pracując ramię w ramię z człowiekiem. Poza dużymi, ciężkimi robotami przemysłowymi dostępne są też mniejsze roboty odpowiedzialne za montaż, przenoszenie małych elementów, pakowanie czy inspekcję. Natomiast „coboty” pozwalają pracować na jednej linii wraz z człowiekiem, bez specjalnych wygrodzeń. O robotach współpracujących, na przykładzie dwuramiennego robota YuMi firmy ABB, rozmawialiśmy z Robertem Pacwą, kierownikiem działu sprzedaży i marketingu polskiego oddziału Robotyki ABB podczas tegorocznych targów Automaticon.

Robot YuMi zdobył Złoty Medal Automaticon 2018, przyznawany wyróżniającym się produktom. Jak informuje ABB, został zaprojektowany z myślą o nowej erze automatyzacji. Czym wyróżnia się ten produkt?

Robert Pacwa: YuMi to pierwszy dwuramienny robot w pełni współpracujący z człowiekiem. Na rynku dostępny jest od 2015 r., a obecnie cieszy się coraz większym zainteresowaniem, głównie ze względu na zastosowanie w branży elektronicznej czy innych środowiskach montażu małych elementów. Świetnie sprawdza się przy produkcji masowej i wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z lekkimi komponentami wymagającymi precyzji. Jeżeli natomiast operujemy cięższymi elementami, wówczas warto sięgnąć po inne rozwiązania z naszymi robotami 6-osiowymi. Dzięki YuMi łatwo zrobotyzujemy procesy montażowe. Nie potrzebujemy dużo miejsca, nie jest też konieczne wygrodzenie wokół robota. Łatwość i małe zapotrzebowanie na miejsce w zakładzie produkcyjnym to z pewnością cechy, którymi wyróżnia się YuMi.

DEONET factory, the Netherlands (Fot. ABB)

Czy w przypadku robota YuMi konieczna jest obecność człowieka pracującego z nim ramię w ramię? Jaki jest zakres samodzielności prezentowanego przez Państwa robota?

Robert Pacwa: Istnieją dwie możliwości. Po pierwsze, człowiek może współpracować z robotem „ramię w ramię”, czyli wykonywać operacje, które są trudne do zrobotyzowania i np. podawać element do robota, który kontynuuje pracę i dokańcza montaż danego elementu. Wtedy zyskujemy na precyzji, ale też zwiększamy efektywność zakładu produkcyjnego. Co jednak najważniejsze, współpraca z robotem jest całkowicie bezpieczna – dzięki swojej konstrukcji, YuMi może wykonywać operacje w bezpośrednim otoczeniu człowieka,. Dodatkowo, przy ewentualnym zetknięciu z człowiekiem, jest w stanie zatrzymać się w ciągu milisekund.

Robot może też działać w pełnym trybie automatycznym, co oznacza, że możemy zautomatyzować podawanie czy odbiór elementów. Operator na linii produkcyjnej potrzebny jest tylko w momencie uzupełniania elementów w zasobniku. W obu przypadkach nie jest wymagane wygrodzenie, nie zamykamy robota w dużej klatce, nie budujemy wokół kosztownego układu bezpieczeństwa. To rodzaj automatyzacji, który łatwo wdrożyć.

Dlaczego inwestycje w dodatkowe zabezpieczenia nie są w tym przypadku konieczne?

Robert Pacwa: Z uwagi na samą budowę robota. Już sama jego nazwa na to wskazuje – YuMi to połączenie słów „you and me” (z ang. „ty i ja). Ten robot został skonstruowany tak, aby kontakt z człowiekiem był w pełni bezpieczny, eliminując ryzyko uszkodzenia ciała. W przeciwieństwie do robotów 6-osiowych, które nie widzą i nie wyczuwają człowieka, tu mamy do czynienia z niezwykle precyzyjnym systemem kontroli ruchu.

Fot. ABB

Jeśli chodzi o polski rynek, jak przedstawia się popyt na roboty współpracujące YuMi?

Robert Pacwa: Do tej pory na polski rynek dostarczyliśmy kilkanaście sztuk robotów do klientów końcowych i integratorów. Widzimy jednak, że tendencja jest zdecydowanie wzrostowa, zwłaszcza w takich obszarach jak elektronika i mechatronika. YuMi z powodzeniem wykorzystywany jest w zakładach, w których produkowane są telefony, tablety czy smartfony – czyli tam, gdzie jest masowa produkcja, która do tej pory nie była w całości zautomatyzowana, a poprzez tego typu rozwiązania cały proces stał się znacznie prostszy. Bywa też tak, że spotykamy się z klientem, który jest zainteresowany robotem współpracującym, a potem opracowujemy trochę inne rozwiązanie, bo nie zawsze ta współpraca jest potrzebna.

Czy roboty YuMi przeznaczone są raczej dla dużych firm, które mają wiele linii produkcyjnych czy też znajdują zastosowanie w małych firmach?

Robert Pacwa: Mogą być stosowane zarówno w przypadku dużych, jak i małych firm. Przykładowo, pewien producent materiałów reklamowych z Holandii zdecydował się na robotyzację 2–3 stanowisk. Przy pomocy robota YuMi realizowane są tam małe serie produkcyjne takich materiałów, jak długopisy czy pendrive’y. Czyli duża różnorodność, a mały wolumen produkcyjny. Oczywiście w ten sposób zrobotyzowana może być cała linia produkcyjna. Ograniczeniem jest tu jedynie nasza wyobraźnia.

Employer Branding campaign (Fot. ABB)

Na światowych targach prezentowane są roboty usługujące ludziom, które np. miksują i podają drinki. Czy, Pana zdaniem, oprócz aplikacji stricte przemysłowych pojawią się również tego typu aplikacje?

Robert Pacwa: Tego typu aplikacje są przede wszystkim targowe, pokazowe. W ten sposób możemy zaprezentować szeroki zakres kompetencji robotów współpracujących. Przykładowo, w zakładzie ABB w Aleksandrowie jesteśmy w trakcie prac nad tym, by YuMi obsługiwał ekspres do kawy.

Natomiast każdy przypadek zastosowania robotów ma sens wówczas, gdy wiąże się z tym zwrot kosztów. Czy integratorzy pójdą w takim kierunku, żeby stosować roboty współpracujące do podawania posiłków, czy też ogólnie do obsługi, to trudno na tę chwilę ocenić.

Niedawno firma ABB utworzyła w Warszawie Regionalne Centrum Aplikacji Zrobotyzowanych. To jedno z pięciu tego typu centrów na świecie. Skąd decyzja o otwarciu jednego z nich akurat w Polsce?

Robert Pacwa: Robotyka w ABB podzieliła się w ramach kompetencji wymaganych w konkretnym regionie. W związku z tym, że polski rynek producentów branży spożywczej jest bardzo duży, powstało tu centrum kompetencji ABB z zakresu zrobotyzowanych procesów pakowania, związane głównie z obsługą przemysłu spożywczego: pakowaniem i paletyzacją. Z kolei koledzy z Czech, gdzie automotive jest mocniejszą branżą, specjalizują się w spawaniu.

Wracając do naszego Centrum, główny nacisk położony jest na przemysł spożywczy, paletyzację,  przenoszenie i pakowanie zarówno pierwszego stopnia (tj. pakowanie jednostkowe) jak i drugiego stopnia, czyli pakowanie w kartony lub paletyzację. Zgromadzony tam sprzęt służy do pokazania możliwości naszych robotów, a także do przeprowadzania testów. Dla branży spożywczej to istotna zaleta. W przypadku gdy mamy do czynienia z produktami miękkimi, takimi jak ciastka czy cukierki, możemy najpierw przeprowadzić testy, żeby sprawdzić, czy robotyzacja procesu pakowania będzie możliwa – wówczas mamy pewność, że dane rozwiązanie na pewno sprawdzi się w takiej aplikacji przemysłowej. To duża oszczędność dla klienta. Tak więc testy są bardzo potrzebne, stąd cała gama sprzętu, który tam posiadamy. Mamy też oczywiście dedykowany zespół specjalistów, który obsługuje tego typu aplikacje.

Dysponujemy również zrobotyzowaną celą, dzięki której przeprowadzamy testy bezpośrednio u klienta. W przypadku niektórych branż, jeżeli chcemy mieć miarodajne wyniki i pewność, że robotyzacja się powiedzie, to testy w docelowym zakładzie produkcyjnym to najlepsze rozwiązanie. Sprzęt możemy szybko przetransportować, zintegrować tymczasowo z linią produkcyjną klienta i na żywym organizmie zweryfikować, czy wszystko funkcjonuje prawidłowo. Jeżeli tak, to przystępujemy do dalszych kroków, którymi są przygotowanie koncepcji i rozwiązania.

Collaborating with YuMi (Fot. ABB)

Gdzie produkowane są roboty YuMi?

Robert Pacwa: Mamy trzy zakłady produkcyjne: największy zlokalizowany jest w Szwecji, drugi w Stanach Zjednoczonych i trzeci w Chinach – w tym zakładzie produkowany jest YuMi.  Robotyzacja najszybciej postępuje oczywiście w Azji. Sprzedaż robotów na tym rynku jest nieporównywalnie wyższa niż w Europie i Ameryce.

A jak się sprawy mają z robotyzacją polskiego rynku?

Robert Pacwa: W Polsce wskaźnik gęstości robotów jest niski – wynosi zaledwie 32 sztuki na 10 tys. pracowników, gdzie średnia na świecie to 74. Do tej pory nie było w naszym kraju trudności z pozyskaniem siły roboczej do pracy, w związku z czym robotyzacja rozwijała się trochę wolniej. Natomiast teraz, kiedy bezrobocie mamy na poziomie 6–7% i  pozyskanie pracowników do różnego typu operacji produkcyjnych czy montażowych jest większym wyzwaniem, widzimy duży wzrost zainteresowania robotyzacją, nawet takich obszarów, które wydają się być trudne do automatyzacji. Inwestycja w robota zawsze jest opłacalna, tylko czas zwrotu jest dłuższy, albo krótszy. Ze względu na stale rosnące płace i problem z pozyskaniem pracowników, obecnie można mówić o coraz szybszym zwrocie z inwestycji.

Dziękujemy za rozmowę.

Redakcja