Sterownik do zadań specjalnych

Control Engineering Polska rozmawia z Rafałem Graczykiem: 

CE Polska: Co trzeba wiedzieć, zanim usiądzie się do konstruowania sterownika, który ma pracować na wysokości 400 kilometrów?

Rafał Graczyk: Należy brać pod uwagę, że sprzęt narażony jest na promieniowanie kosmiczne i musi działać w próżni. Powinien także radzić sobie w skrajnych temperaturach.

Grzegorz Miziołek i Rafał Graczyk

CE Polska: O to powinni przede wszystkim zadbać producenci podzespołów…

Rafał Graczyk: Nie tym razem. Nasz satelita miał składać się z podzespołów, które są ogólnie dostępne na rynku. Nie mogliśmy korzystać z technologii wojskowych czy tym podobnych.

CE Polska: Jakim cudem komercyjnysprzęt spełnił surowe wymagania agencji kosmicznej?

Rafał Graczyk: Musieliśmy dokonać pewnych przeróbek i odpowiednio zaprojektować cały system. Dla przykładu: cyfrową część naszego sterownika zbudowaliśmy wykorzystując powszechnie znane mikrokontrolery AVR ATmega. Istniało duże prawdopodobieństwo, że promieniowanie kosmiczne może spowodować błędy w ich działaniu. Uderzenie cząsteczki mogłoby przestawić jakiś bit i… klapa. Dlatego zastosowaliśmy system redundantny z dwoma mikrokontrolerami. Gdyby jeden zaczął wydawać błędne instrukcje, nie zresetował połączeń, nastąpiłoby przełączenie na drugi. Z kolei część mocy skonstruowaliśmy przy użyciu zwykłych podzespołów masowo stosowanych w maszynach CNC.