Po „ścigaczach” nadszedł czas na roboty

Uczestniczyłam pod koniec sierpnia w konferencji uwieczniającej początek współpracy firmy ASTOR z japońską firmą Kawasaki Robotics. Padły oczywiście standardowe pytania o ROI z inwestycji w roboty, poruszono kwestie zasobów finansowych polskich przedsiębiorstw czy plasowania się nowej marki na polskim rynku robotów (przy okazji, czysto informacyjnie: w zeszłym roku, w Polsce sprzedano 260 robotów, w porównaniu z np. 8 tys. w Niemczech).

Na te pytania nie ma łatwych i prostych odpowiedzi, natomiast jedno jest pewne – warto ich szukać.

Czy zatem polskie firmy stać na roboty? Może powinniśmy raczej zapytać: czy polski przemysł stać na to, by nie instalować robotów?

Nieraz już słyszeliśmy o produkcji przesuwającej się na wschód – najpierw z Europy Zachodniej do nas, teraz my obserwujemy otwieranie nowych fabryk w Rumunii czy na Ukrainie. Jak wszyscy wiemy, dzieje się tak z jednego powodu – chodzi o koszty siły roboczej.

Zwrot z inwestycji w roboty trudno oszacować. Dużo zależy od aplikacji i stopnia wykorzystania, ale średnio przy dwuzmianowej pracy robot powinien „zwrócić” się po 2-4 latach, a funkcjonować przez ok. 10-20 lat. Zaprogramowanie prostych sekwencji w robocie zajmuje wykwalifikowanemu inżynierowi ok. 5-10 min. Pozostały czas inżynier może spędzić na obserwacji procesów produkcyjnych i opracowywaniu sposobów na ich optymalizację; czyli na skrócenie czasu realizacji zamówienia, obniżenie kosztów itd. A jak długo będzie pracował w Twoim zakładzie spawacz, którego z takim trudem znalazłeś i w którego szkolenie zainwestowałeś?

Czy tylko duże zakłady mogą sobie pozwolić na robotyzację?

Prezes ASTOR-a, Stefan Życzkowski opowiedział historię niewielkiego zakładu, zajmującego się produkcją materiałów ściernych oraz usługami obróbki metali. Jego właściciel zdecydował się na zakup robota do cięcia plazmą elementów metalowych na potrzeby produkcji maszyn górniczych. Przed zastosowaniem robota firma miała zdecydowanie wyższe koszty wynikające z technologii cięcia, która wymagała po cięciu szlifowania powierzchni, by ją wygładzić. Dzięki „robotowemu”cięciu plazmą powierzchnia cięcia jest od razu równa i gładka.

Warto zatem, czy nie warto?

„Ścigacze” Kawasaki już znamy. Jaka będzie historia robotów Kawasaki w Polsce, przekonamy się z biegiem lat sami.

Z pozdrowieniami,

 

Hanna Tylicka, redaktor naczelna
ht@controlengpolska.com

 

PS „Koniecznie” muszę zarekomendować przygotowany przez redakcję raport – w dziale Focus, dowiecie się Państwo wszystkiego – dosłownie wszystkiego – na temat polskiego rynku przemysłowego wykorzystania technologii wireless.