Jak jeden dzień…

    W tym roku mija 40 lat, odkąd światło dzienne ujrzały projekty dwóch urządzeń, które mimo niewielkich rozmiarów, znacząco wpłynęły na pracę maszyn i ludzi. Jednym z nich jest myszka komputerowa, pokazana po raz pierwszy jesienią 1968 roku na konferencji informatycznej w San Francisco. Pół roku wcześniej amerykański inżynier Dick Morley przelał na papier koncepcję PLC. Firma, w której wówczas pracował, należy teraz do Schneider Electric.

    Zarówno sterowniki PLC, jak też myszki powstały, aby znacznie uprościć obsługę maszyn. Udało się znakomicie, ale coraz wyraźniej widać, że oba urządzenia zaczynają wchodzić w typową dla wieku średniego „smugę cienia”. Na horyzoncie pojawiły się nowe technologie, które – zdaniem niektórych – w ciągu najbliższych lat mogą wyprzeć z rynku klasyczne PLC i biurkowe „klikacze”. Głównymi konkurentami mają być między innymi komputery przemysłowe i ekrany dotykowe. Czy i kiedy tak się stanie, zobaczymy.

    Z okazji rocznicy warto przypomnieć barwną postać Dicka Morleya, znanego w świecie przemysłu jako „ojca PLC”. Ma na swoim koncie: ponad 20 patentów technicznych, trzy książki, a także troje własnych i… 27 (słownie: dwadzieścioro siedmioro) przybranych dzieci. Mimo kilku zacnych krzyżyków na karku jest wciąż aktywny zawodowo. Dla wielu młodych inżynierów może być przykładem drogi do sukcesu.

    Świadomie użyłem sformułowania „drogi do sukcesu”, a nie jedynie „sukcesu”. Jak sam bowiem podkreśla, w życiu i pracy przypomina stylem motocyklistę, który cieszy się jazdą, w przeciwieństwie do kierowcy samochodu, który męcząc się w korku chce jak najszybciej wrócić do domu.

    Koncepcję PLC przelał na papier 1 stycznia 1968 roku, co miało być – jak sam przyznaje – metodą na odwrócenie uwagi od skutków ubocznych sylwestrowej zabawy. Idea znana w Polsce pod hasłem „najlepsza na kaca jest praca” w jego przypadkusprawdziła się doskonale.

    Dick Morley podkreśla, że praca nad większością jego naukowych projektów była dobrą zabawą. Z drugiej strony przyznaje, że większość skończyła się klapą lub – jak się później okazywało – ktoś wcześniej od niego wpadał na określony pomysł. Morley zachęca, aby w takich sytuacjach nigdy się nie poddawać. Jak twierdzi, kiedy pojawia się problem, należy go rozwiązać bez marudzenia, że znowu mamy pecha. „Just deal with it!” to jego – trzeba przyznać, że wyjątkowo prosta – recepta na kłopoty. Tym bardziej że problemy są nieodłączne dla inżyniera, a zwłaszcza wynalazcy. „Engineering is solving problems, innovation is making problems” – zwykł powtarzać Morley.

    Kolejna godna przytoczenia rada „ojca PLC” brzmi: jak coś robisz, zrób to tak, żebyś nie musiał potem poprawiać. „Jeśli stawiasz płot, upewnij się, że wytrzyma co najmniej 10 lat – mówi Morley w jednym z wywiadów. – W przeciwnym razie naprawianie usterek cię wykończy”. Jak widać, Dick Morey nie zna pewnego polskiego wynalazku, pewnie starszego niż sterownik PLC. Bo przecież najtrwalsza jest, jak wszyscy wiemy, prowizorka.                                                                                                                

    Tomasz Gołębiowski
    redaktor naczelny
    tg@controlengpolska.com