Automatyzacja produkcji podnosi konkurencyjność przedsiębiorstw

Jeśli polski przemysł chce skutecznie rywalizować z zakładami zagranicznymi musi się automatyzować i odważniej wprowadzać roboty na linie produkcyjne – przekonuje Konrad Grohs, prezes FANUC Polska. Podkreśla, że tania siła robocza – dotychczas silny atut krajowego rynku powolizaczyna się wyczerpywać, a to powoduje, że polscy producenci muszą szukać sposobów na zwiększenie efektywności, a jednocześnie obniżać koszty.

– Płace w naszym kraju rosną systematycznie od lat, z upływem czasu będą coraz bardziej zbliżone do zachodnioeuropejskich. Wkrótce może się okazać, że nie stać nas na produkowanie w kraju – dodaje.

Jak zachęcać do wdrażania robotów? – Edukować. W każdym tygodniu prowadzimy szkolenia dla przedsiębiorców, ale to wciąż za mało. Współpracujemy z uczelniami technicznymi, wkrótce podejmiemy współpracę także z ekonomicznymi – komentuje Konrad Grohs.

Teoretycznie nie jest źle – wszystkie wyższe szkoły techniczne kształcą w zakresie automatyki i robotyki. – Wydziałów jest nawet więcej niż szkół: na niektórych działa ich kilka. Problem polega na tym, że zwłaszcza teraz, w dobie niżu demograficznego, uczelnie w walce o studenta konkurują między sobą zamiast współpracować. Co więcej, studenci uczą się jak budować roboty, ale nadal zbyt mało czasu poświęca się ich zastosowaniom. A to przede wszystkim z zagadką jak i gdzie najlepiej stosować roboty absolwenci zetkną się w pracy zawodowej – tłumaczy prezes FANUC Polska.

Polska należy do krajów najmniej zrobotyzowanych – 14 robotów przypada na 10 tys. zatrudnionych w przemyśle. W Czechach – 48. To przepaść w porównaniu do najwyżej zrobotyzowanych rynków np. Japonii, gdzie wskaźnik sięga ok. 320. Bez większej świadomości i sensownego kształcenia specjalistów trudno będzie nadrobić zaległości.